jak pomóc dziecku gdy się okalecza

Co takiego źle robię?

Takie i podobne pytania zadają sobie rodzice dzieci samookalaczających się. Wielu z was czuje się kompletnie bezradnymi, wystraszonymi i lękliwymi dorosłymi. Nikt nie jest w stanie zrozumieć rodzica dziecka, które celowo zadaje sobie ból, bo nikt nie rozumie jaki strach ich ogarnia, że kiedyś dziecko może zrobić sobie zbyt głębokie rany, a ich wtedy nie będzie blisko. Znasz to uczucie przerażenia o życie własnego dziecka? Rodzice potrafią nie spać nocami, płakać z bezsilności, wpadać w panikę, gdy dziecko nie odbiera telefonu. Nagle świat się zawęża do jednej osoby, dla której zawsze chciało się jak najlepiej. Najtrudniejsza w tym czasie jest mieszanka emocji od lęku do złości a czasem i zobojętnienia, tak jakby nasz mózg wyłączył emocje, by na chwilę przestać się bać. Dobrze jest wiedzieć, że nasza rola jako rodzica jest znacząca w pomocy dziecku, które się samookalecza, by nie zadawać sobie pytania: „Dlaczego mi to robisz?”, a przełożyć je na pytanie: „Jak mogę mu pomóc?”. Dzieci nie robią nic przeciw nam, samookaleczają się, bo nie potrafią znaleźć innego rozwiązania na zniwelowanie napięcia jakie w nich jest i właściwie chronią siebie w ten sposób. Zdaję sobie sprawę jak to brzmi, dlatego przeczytajcie, by lepiej zrozumieć swoje dziecko.

Przyczyny samookaleczeń dzieci i młodzieży.

Wiele czynników może wpływać na to, dlaczego dzieci i młodzież decydują się na samookaleczanie się. Często jest to złożona kombinacja czynników biologicznych, psychologicznych i społecznych. Chociaż nie ma jednoznacznej odpowiedzi, istnieje kilka czynników często wymienianych w badaniach:

  1. Zaburzenia psychiczne: Choroby takie jak depresja, lęk czy zaburzenia osobowości mogą skłaniać młode osoby do samookaleczania się jako sposób na radzenie sobie z emocjonalnym bólem.
  2. Niskie poczucie własnej wartości: Dzieci i młodzież o niskiej samoocenie mogą próbować wyrazić swoje emocje poprzez fizyczny ból.
  3. Presja społeczna: Wpływ rówieśników, presja społeczna i próby dostosowania się do pewnych standardów mogą prowadzić do samookaleczania się jako sposobu na radzenie sobie z tym stresem.
  4. Trudności w radzeniu sobie z: ze stresem, problemami emocjonalnymi czy trudnymi sytuacjami może prowadzić do poszukiwania ucieczki w samookaleczanie.

Czym jest samookaleczanie? Rodzaje samookaleczeń.

Według G. Bebiker i L. Arnolda (2002), samouszkodzenie definiuje się jako „działanie polegające na zadawaniu bólu i/lub ran swojemu ciału, nie mające jednak intencji samobójczych”.

Powszechnie stosowane formy samouszkodzeń to nacinanie skóry na ramionach, przedramionach, brzuchu, wewnętrznej stronie ud, dłoniach i stopach, a rzadziej na twarzy, torsie, piersiach czy genitaliach. Narzędziami używanymi są brzytwa, nóż, ostrze z maszynki do golenia, szkło, ostrze z temperówki, nożyczki i inne ostre przedmioty. Zdarzają się również przypadki poparzeń wodą, parą lub różnymi substancjami chemicznymi, jak również zadawanie sobie ciosów lub uderzanie w ściany. Innymi rodzajami samouszkodzeń są drapanie, nakłuwanie, gryzienie, szczypanie, pocieranie oraz wprowadzanie ostro zakończonych przedmiotów pod skórę lub do otworów ciała.

Eckhardt (1998) dokonał klasyfikacji zachowań autoagresyjnych na dwie kategorie: jawne i ukryte.

  • Agresja jawna obejmuje działania samookaleczające, takie jak cięcie się ostrymi przedmiotami, uderzanie w różne przedmioty oraz narażanie się na poparzenia.
  • Autoagresja ukryta to rodzaj zaburzenia psychicznego, w którym jednostka symuluje objawy choroby w celu osiągnięcia korzyści materialnych lub psychicznych. Może przybierać różne formy, takie jak ukryte samookaleczanie, celowe wywołanie choroby. Znany jest w świecie Zespół Münchhausena, gdzie matka celowo podtruwa swoje dziecko wpędzając je w chorobę, aby móc się spełnić w roli opiekunki i tym samym zyskać atencję ze strony lekarz i znajomych.

Walsh i Rosen wyróżnili trzy typy osób, które stosują samookaleczanie:

  1. Typ manipulacyjny – osoby z tendencjami manipulacyjnymi. Dla nich samookaleczanie służy do wywołania określonych reakcji u istotnych dla nich osób, co prowadzi do zaspokojenia ich własnych potrzeb emocjonalnych. To zachowanie jest publiczne, zazwyczaj obejmuje widoczne części ciała i ma na celu eksponowanie ran. Poprzez raniące się osiągają kontrolę i regulują bliskość w relacjach.
  2. Typ samokarzący – samookaleczanie jest formą kary i autoagresji wobec samego siebie. Osoby tego typu zazwyczaj uszkadzają ukryte części ciała, starając się utrzymać to w tajemnicy przed otoczeniem z obawy przed konsekwencjami.
  3. Typ psychotyczny – osoby w tej kategorii dokonują samouszkodzeń w wyniku zaburzonego procesu myślowego. Charakteryzuje się brakiem powiązania między samookaleczaniem a sytuacją rodziną.

Bądź uważny

W tej pędzącej rzeczywistości gubimy skrawki dnia. Często kontaktujemy się z własnym dzieckiem wydając polecenia i sprawdzając czy wykonało swoją część zadania. Wśród nastolatków jest coraz większa grupa osób, która nie nadąża w tym biegu niczym w chomiczej karuzeli. Nie są to tylko dzieci wysoko wrażliwe, to może być także twoje dziecko. Wystarczy, że czuje się samotne, ma problem z budowaniem głębszych relacji, nie odczuwa już takiej więzi między wami, czuje się odseparowane, nie radzi sobie z presją rówieśniczą i społeczną, czuje się nierozumiane, nie radzi sobie z własnymi emocjami i… wiele, wiele innych powodów, które powodują, że sprawianie sobie bólu przynosi im ulgę. Stąd potrzebna jest twoja uważność. Każdy czas jest dobry, by dziecko sprawiało sobie ból. Mimo wszystko to okresy jesienne, listopadowe i wczesnowiosenne, marcowe sprawiają, że znacznie wzrasta ilość dzieci samookalaczających się. Nie sposób przeoczyć zmieniającego się nastroju własnego dziecka. Właściwie snuje się po domu, siedzi wpatrzone w telefon, jest apatyczne, ciche, czasem rozdrażnione. Często zrzucamy winę na okres dojrzewania, ale nie zawsze tak jest. Dlatego zauważ, czy twoje dziecko nie zagaduje cię, bo nie chce ćwiczyć na kulturze fizycznej, zaczyna nosić koszulki z długim rękawem, więcej bransoletek, przewiązuje przegub bandanką, nosi długie spodnie, zakrywa brzuch, ciągle chodzi w skarpetkach, zamyka się w łazience, w nocy wstaje do łazienki, samo wyrzuca swoje śmieci z pokoju. Dużo tego, a wierz mi, może być jeszcze więcej.

Czy blog Ci się podoba, a treści są dla Ciebie wartościowe?  Możesz dobrowolnie wesprzeć moją działalność!

buycoffeeto300aw

Dlaczego moje dziecko się samookalecza?

Dzieci okaleczają się, bo ból psychyczny jest tak nie do wytrzymania, że jedynie nacinanie skóry i wypływająca krew z rany przynosi ulgę. Tak, ich to nie boli w momencie nacięć. Dla nich tu uczucie ulgi, przypominające wypuszczenie powietrza z nadmuchanego balonu. Mimo sprawiania sobie bólu, nie rozumieją, że w ten sposób nie rozwiążą problemu. On pozostanie wraz z bliznami. Natomiast nam, dorosłym bardzo trudno zrozumieć, dlaczego tak robią i… naprawdę nie zrozumiesz. To co możesz zrobić, to być i zaakceptować ten fakt. Natomiast masz prawo wyrazić swoje stanowisko, że nie ma w tobie zgody na sposób rozwiązania do jakiego posuwa się twoje dziecko. Jeżeli nareszcie to dojrzeliście, to wiedzcie, że każde ranienie się jest niemym krzykiem o pomoc i potrzebą zwrócenia uwagi na problem. I absolutnie nie przyjmuj, że twoje dziecko chce na siebie zwrócić uwagę. Ono zwraca uwagę na problem z jakim się boryka. Najczęściej po okaleczeniu się, twoje dziecko odzyskuje spokój. Niestety autoagresją bywa także próbą szantażu emocjonalnego lub psychomanipulacją, by wymusić na sobie uwagę innych, zmusić do określonego zachowania na rzecz dziecka lub uciec przed odpowiedzialnością. Bez względu na przyczynę potrzebne są środki zaradcze i określne działania.

Rozmowa z rodziną i znajomymi.

Rozmawianie o dziecku, które się samookalecza, może być trudne, ale jest to ważny krok w zapewnieniu wsparcia i zrozumienia dla osoby dotkniętej tym problemem. Możemy mieć wewnętrzny opór, by zachować tę informację dla siebie. Jednak polecam otworzyć się na tyle, by nie stworzyć tematu tabu, zmowy milczenia, która i tak podświadomie będzie „uderzać” w waszą rodzinę. To co niezmiernie ważne, to ty decydujesz, ile informacji na temat dziecka chcesz przekazać i to ty jasno ustalasz, jak mogą pomóc tobie i w jaki sposób mogą wesprzeć dziecko. Często to właśnie brak informacji i edukacji w temacie samookaleczania się, sprawia, że ludzie boją się, że ich reakcja może być nietaktem i bywa, że w swoich działania trafiają jak przysłowiową kulą w płot. Stąd zachęcam do rozmowy z rodzin i bliskimi znajomymi. Rozmowa z nimi może przynieść korzyść tobie, bo nie będziesz potrzebować trzymać niczego w tajemnicy, ale też i dziecku, bo dasz sygnał, że warto prosić o pomoc i wsparcie. Oto kilka wskazówek, jak przeprowadzić taką rozmowę:

  1. Wybierz odpowiedni czas i miejsce: Znajdź spokojny moment i prywatne miejsce, aby móc swobodnie porozmawiać. Unikaj rozmawiania w miejscach publicznych lub w obecności innych osób, które nie są związane z sytuacją.
  2. Przygotuj się: Przed rozmową zastanów się, co chcesz powiedzieć i jakie informacje są ważne. Poszukaj również informacji na temat samookaleczania się, aby być przygotowanym na pytania i wątpliwości. Skup się na emocjach i potrzebach dziecka, a nie na tym kto i w czym zawinił.
  3. Opowiedz o swoich uczuciach: Podziel się swoimi uczuciami, ale pamiętaj, że to dziecko potrzebuje wsparcia. Unikaj skupiania się na swoich emocjach w taki sposób, żeby to nie obciążało dodatkowo dziecka.
  4. Słuchaj uważnie: Daj rodzinie i znajomym przestrzeń do wyrażenia swoich myśli i uczuć. Słuchaj uważnie i bez przerywania, aby zrozumieć, jakie mają zdanie na ten temat. Uzbrój się w cierpliwość, bo mimo dużej grupy dzieci samookaleczających się, nadal mamy niski poziom wiedzy w tym temacie. Możesz usłyszeć wiele stereotypowych wypowiedzi, przepełnionych osądem i oceną. Weź głęboki wdech i „przeczekaj to”. Właśnie po to z nimi rozmawiasz, bo oni nie mają takiej wiedzy jaką ty masz obecnie.
  5. Informuj, nie zaskakuj: Jeśli jest to odpowiednie, informuj osoby bliskie o samookaleczaniu się dziecka, aby uniknąć nieporozumień lub plotek. Jednak pamiętaj, że nie zawsze musisz opisywać szczegółów, jeśli dziecko nie chce, by były udostępniane. Nim rozpoczniesz rozmowę ze znajomymi i rodziną, zapytaj się dziecka, ile informacji możesz im przekazać.
  6. Bądź gotowy na reakcje: Różni ludzie mogą reagować różnie na takie informacje. Bądź gotowy na różnorodne emocje i reakcje ze strony rodziny, i znajomych.

Ważne jest, aby rozmawiać o samookaleczaniu się dziecka z empatią i szacunkiem. Wsparcie i zrozumienie ze strony rodziny i znajomych mogą odgrywać kluczową rolę w procesie zdrowienia i radzenia sobie z tym trudnym problemem.

Jak pomóc dziecku gdy się okalecza?

Jesteśmy dorośli i to na nas ciąży odpowiedzialność za dziecko. Stąd ważnym elementem naszego zachowania jest… spokój i opanowanie. Nie jest wskazane byśmy pozwolili sobie na krzyki, zachowania agresywne czy wpadanie w panikę. Jeżeli chcesz naprawdę pomóc swojemu dziecku potrzebujesz zastosować pewne kroki.

Krok 1. Zatrzymaj się i wysłuchaj

Nie czas na moralizowanie i oskarżanie typu: „Co ty zrobiłeś?!”, „Dlaczego to zrobiłeś?!”, „Jak mogłeś nam to zrobić?!”. Po pierwsze nie nam, a sobie, po drugie słowo dlaczego jest oskarżeniem, a po trzecie – naprawdę nie widzisz, co twoje dziecko zrobiło? Zachowaj spokój i uwaga zmień określenie. Nie mów: tniesz się, krzywdzisz, okaleczasz. Mów: zadajesz sobie ból. Niby semantyka, ale ma ogromne znaczenie w komunikacji z dzieckiem, bo krzywda wyzwala w nim poczucie bycia ofiarą, a ból jest realny. To co masz do zrobienia, to opatrzenie z czułością rany. Sprawdzenie czy nie powinniście skorzystać z interwencji lekarza, jeżeli dziecko jest w ataku paniki, ma bóle w klatce piersiowej i się trzęsie. Zapewne dostanie środek na uspokojenie, a pielęgniarki ocenią skalę okaleczenia. Będzie to także sygnał dla dziecka, że nie bagatelizujesz jego problemu. I przede wszystkim rozmawiaj i słuchaj, a potem dalej rozmawiaj i słuchaj. Ze współczuciem, zrozumieniem dla jego emocji. Może i nie zrozumiesz powodów. Może będą dla ciebie błahe i płytkie, ale nie dla niego. Wiedz, że patrzysz na sytuację ze swojej perspektywy. Spróbuj spojrzeć na to oczyma dziecka.

Krok 2. Uważaj na słowa, czyli jak rozmawiać z dzieckiem samookaleczającym się?

Unikaj sformułowań, które są tylko sloganami jak reklama jednego z supermarketu, że „Damy radę!” Wsłuchaj się w to co mówicie w domu, czy przypadkiem nie wybrzmiewają tego typu sformułowania:

– Nie przejmuj się.

– Nie tylko ty masz problemy, inni też je mają i się nie tną.

– Nie martw się, wszystko się ułoży.

– Weź się w garść.

– Ogarnij się.

– Oddam cię do szpitala.

– Przez ciebie chyba oszaleję.

I zapewne wiele innych. Wszystkie tego typu sformułowania jeszcze bardziej wbijają dziecko w poczucie winy, które i tak nie radzi sobie z własnymi emocjami.

To co możesz i warto powiedzieć, to:

– Nie umiem zrozumieć, czemu sprawiasz sobie ból, ale wiedz, że jestem i będę przy tobie.

– Martwię się o ciebie, bo jesteś dla mnie najważniejszy.

– Powiedz, jak mogę ci pomóc?

– Wiem, że jest ci bardzo ciężko, jednak to co robisz nie rozwiąże sytuacji.

– Czuję twoje cierpienie i chcę ci pomóc.

Krok 3. Potrzebna fachowa pomoc

Poszukaj wsparcie i pomocy. Wiedz, że autoagresja jest czubkiem góry lodowej. Twoje dziecko potrzebuje wsparcia. Potrzebujesz jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą dziecięcym, który oceni skalę problemu. To on po rozmowie z tobą i dzieckiem zdecyduje czy wystarczy sama psychoterapia, czy potrzebne będzie wsparcie farmakologiczne. I proszę, przestań się bać. To nie psychotropy, które mają niechlubną reputację, częściej podawane są antydepresanty, które dziecko zażywa pod lekarza i twoją kontrolą. Im szybciej trafisz do psychiatry, tym krótsza będzie droga leczenia. Przyjmuje się, że czas leczenia jest tak długi, jak czas choroby duszy dziecka. Więc jak widzisz im szybciej podejmiesz decyzję o fachowe wsparcie, tym szybciej twoje dziecko wróci do równowagi. Wiedz, że leki wchłaniają się przez 4 tygodnie, nim przyniosą efekt. Wiedz też, że samookaleczenia mogą się nadal pojawiać mimo leków, ponieważ twoje dziecko nauczyło się w ten sposób reagować na sytuację trudną. Kiedy zdecydujesz się na wizytę u psychiatry, potrzebujesz zachęcić dziecko do spotkania z nim, użyj więc tego typu sformułowania: 

– To poważna sprawa i potrzebujemy poradzić się specjalisty, byś mógł sobie z tym poradzić, a ja, bym mógł ci lepiej pomóc. Jesteśmy w tym razem.

Pamiętaj, że to mój przykład, możesz go przekształcić na własne potrzeby. Z doświadczenia wiem, że dzieci na wieść o wizycie u psychiatry reagują spokojnie. One też są zmęczone całą sytuacją.

Krok 4. Zmiana nawyku

Potrzebujesz teraz dziecko nauczyć nowego nawyku. Poszukajcie tak zwanych negatywnych środków zastępczych, czyli np. smarowanie ran maścią rozgrzewającą, zawiązywanie gumki recepturki na palcach, gładzenie rąk pędzelkiem kosmetycznym, moczenie rąk w gorącej lub lodowatej wodzie, rysowanie mazakiem kresek podobnych do cięć na kartce lub w miejscach, gdzie chciałby sobie sprawić ból. Nie rozwiązuje to problemu, ale może być chwilowo skuteczne. Poza tym ważna jest twoja obecność, rozmowy, dopytywanie się o problem i sposoby jego rozwiązania. Zapewnienie, że będziesz przy nim oraz dawanie wsparcia. W całym procesie wychodzenia dziecka z samookaleczania się najważniejszą częścią jest polepszenie komunikacji i relacji rodzica z dzieckiem.

Krok 5. Ograniczone zaufanie

Niestety, zmiana nawyku samookaleczania się to długi proces i potrzebujesz wyrobić w sobie konsekwentne działanie. Tym bardziej, jeśli autoagresja twojego dziecka jest wynikiem psychomanipulacji lub szantażu emocjonalnego. Postaw granice i bądź konsekwentny. Jeżeli dziecko zrozumie, że jego działania są nieskuteczne jest większe prawdopodobieństwo, że zaprzestanie okaleczania się. Poza tym potrzebujesz wzmóc swoją czujność na zachowanie i emocje własnego dziecka, byś przypadkiem nie przegapił kolejnego razu. Możecie też wymyśleć wasz tajemny szyfr na moment, gdy dziecko zacznie odczuwać przytłoczenie, może być to:

– Mamo czerwony alert!

 Zwiększacie wtedy prawdopodobieństwo, że nie zatraci się w emocji i nie sprawi sobie bólu.

Podsumowanie

Samookaleczanie się dzieci i młodzieży to złożone i trudne zjawisko, które wymaga uwagi i wsparcia społeczeństwa jako całości. Właściwe zrozumienie przyczyn, skutków, bez stygmatyzowania dzieci oraz skuteczne metody wspomagania mogą przyczynić się do poprawy zdrowia psychicznego młodych ludzi i pomóc im odnaleźć drogę do zdrowego funkcjonowania i samorealizacji.

człowiek przy półce z książkami

Warto przeczytać

Moi Drodzy. Jeżeli zaciekawiło was, to co mówię, to ogromnie polecam do uzupełnienia swojej wiedzy literaturę, z której sama korzystam. Bardzo przydatna do dzisiejszego wpisu jest książka „Blizny, które mówią więcej niż słowa. Samouszkodzenia nastolatków”, autorstwa Darii Jęczmińskiej. Autorka przeprowadziła wywiad z nastolatkami okaleczającymi się, by lepiej zrozumieć ich perspektywę. Daje konkretne podpowiedzi rodzicom jak działać i co robić. Celowym zamierzeniem autorki jest wstrząśnięcie wszystkich czytelników, by nie bagatelizowane tak trudnego tematu jakim jest autodestrukcja.

Zachęcam do jej kupna przez mój link afiliacyjny. Dzięki temu zachęcacie mnie do stałego poszerzania mojej biblioteki o ciekawe książki, z którymi chętnie się z wami dzielę.

Zainteresowany książką? Sprawdź, gdzie kupisz ją w korzystnej cenie. Kupując przez linki poniżej wspierasz rozwój bloga. Dziękuję!

Zachęcam do subskrypcji mojego kanału na Youtube:

A dla zabieganych wpis blogowy czytany przez autorkę 🎙️:

Przeczytałeś już:

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *