osoba z czerwonymi liniami

Co takiego źle robię?

Takie i podobne pytania zadają sobie rodzice dzieci samookalaczających się. Wielu z was czuje się kompletnie bezradnymi, wystraszonymi i lękliwymi dorosłymi. Nikt nie jest w stanie zrozumieć rodzica dziecka, które celowo zadaje sobie ból, bo nikt nie rozumie jaki strach ich ogarnia, że kiedyś dziecko może zrobić sobie zbyt głębokie rany, a ich wtedy nie będzie blisko. Znasz to uczucie przerażenia o życie własnego dziecka? Rodzice potrafią nie spać nocami, płakać z bezsilności, wpadać w panikę, gdy dziecko nie odbiera telefonu. Nagle świat się zawęża do jednej osoby, dla której zawsze chciało się jak najlepiej.kalendarz

Bądź uważny

W tej pędzącej rzeczywistości gubimy skrawki dnia. Często kontaktujemy się z własnym dzieckiem wydając polecenia i sprawdzając czy wykonało swoją część zadania. Wśród nastolatków jest coraz większa grupa osób, która nie nadąża w tym biegu chomiczej karuzeli. Nie są to tylko dzieci wysoko wrażliwe, to może być także twoje dziecko. Wystarczy, że czuje się samotne, ma problem z budowaniem głębszych relacji, nie odczuwa już takiej więzi między wami, czuje się odseparowane, nie radzi sobie z presją rówieśniczą i społeczną, czuje się nierozumiane, nie radzi sobie z własnymi emocjami i… wiele, wiele innych powodów, które powodują, że sprawianie sobie bólu przynosi im ulgę. Stąd potrzebna jest twoja uważność. Każdy czas jest dobry, by dziecko się krzywdziło. Mimo wszystko to okresy jesienne, listopadowe i wczesnowiosenne, marcowe sprawiają, że znacznie wzrasta ilość dzieci samookaleczających się. Nie sposób przeoczyć zmieniającego się nastroju własnego dziecka. Właściwie snuje się po domu, siedzi wpatrzone w telefon, jest apatyczne, ciche, czasem rozdrażnione. Często zrzucamy to na okres dojrzewania, ale nie zawsze tak jest. Dlatego zauważ, czy twoje dziecko nie chce ćwiczyć na kulturze fizycznej, zaczyna nosić koszulki z długim rękawem, więcej bransoletek, przewiązuje przegub bandanką, nosi długie spodnie, zakrywa brzuch, ciągle chodzi w skarpetkach, zamyka się w łazience, w nocy wstaje do łazienki, samo wyrzuca swoje śmieci z pokoju. Dużo tego, a wierz mi, może być jeszcze więcej. 

zastanawiający się człowiek

Dlaczego tak?

Dzieci okaleczają się, bo ból duszy jest tak nie do wytrzymania, że jedynie nacinanie skóry i wypływająca krew z rany przynosi ulgę. Tak, ich to nie boli w momencie nacięć. Dla nich tu uczucie ulgi, przypominające wypuszczenie powietrza z nadmuchanego balonu. Mimo sprawiania sobie bólu, nie rozumieją, że w ten sposób nie rozwiążą problemu. On pozostanie wraz z bliznami. Natomiast nam, dorosłym bardzo trudno zrozumieć, dlaczego tak robią i… naprawdę nie zrozumiesz. To co możesz zrobić, to być i zaakceptować ten fakt. Natomiast masz prawo wyrazić swoje stanowisko, że nie ma w tobie zgody na sposób rozwiązania do jakiego posuwa się twoje dziecko. Jeżeli nareszcie to dojrzeliście, to wiedz, że każde ranienie się jest niemym krzykiem o pomoc i potrzeba zwrócenia uwagi na problem. I absolutnie nie przyjmuj, że twoje dziecko chce na siebie zwrócić uwagę. Ono zwraca uwagę na problem z jakim się boryka. Najczęściej po okaleczeniu się, twoje dziecko odzyskuje spokój. Niestety autoagresja bywa także próbą szantażu emocjonalnego lub psychomanipulacją, by wymusić na sobie uwagę innych, zmusić do określonego zachowania na rzecz dziecka lub uciec przed odpowiedzialnością. Bez względu na przyczynę potrzebne są środki zaradcze i określne działania.

Czy blog Ci się podoba, a treści są dla Ciebie wartościowe?  Możesz dobrowolnie wesprzeć moją działalność!

buycoffeeto300aw

znak uwaga

Jak reagować?

Jesteśmy dorośli i to na nas ciąży odpowiedzialność za dziecko. Stąd ważny elementem naszego zachowania jest… spokój i opanowanie. Absolutnie nie możesz pozwolić sobie na krzyki, zachowania agresywne czy wpadanie w panikę. Jeżeli chcesz naprawdę pomóc swojemu dziecku potrzebujesz zastosować pewne kroki.

Krok 1. Zatrzymaj się i wysłuchaj

Nie czas na moralizowanie i oskarżanie typu: „Co ty zrobiłeś?!”, „Dlaczego to zrobiłeś?!”, „Jak mogłeś nam to zrobić?!”. Po pierwsze nie nam, a sobie, po drugie słowo, dlaczego jest oskarżeniem, a po trzecie – nie widzisz co twoje dziecko zrobiło? Zachowaj spokój i uwaga zmień określenie. Nie mów: tniesz się, krzywdzisz, okaleczasz. Mów: zadajesz sobie ból.  Niby semantyka, ale ma ogromne znaczenie w komunikacji z
dzieckiem, bo krzywda wyzwala w nim poczucie bycia ofiarą, a ból jest realny. To
co masz do zrobienia, to opatrzenie z czułością rany. Sprawdzenie czy nie
powinniście skorzystać z interwencji lekarza, jeżeli dziecko jest w ataku
paniki, ma bóle w klatce piersiowej i się trzęsie. Zapewne dostanie środek na
uspokojenie, a pielęgniarki ocenią skalę okaleczenia. Będzie to także sygnał
dla dziecka, że nie bagatelizujesz problemu. I przede wszystkim rozmawiaj,
rozmawiaj, rozmawiaj. Ze współczuciem, zrozumieniem dla jego emocji. Możesz i
nie zrozumiesz powodów. Może będą dla ciebie błahe i płytkie, ale nie dla
niego. Wiedz, że patrzysz na sytuację ze swojej perspektywy. Spójrz na to
oczyma dziecka.

Krok 2. Uważaj na słowa

Unikaj sformułowań, które są tylko sloganami jak reklama jednego z supermarketu, że damy radę.

– Nie przejmuj się.
– Nie tylko ty masz problemy inni też je mają i się nie tną.
– Nie martw się, wszystko się ułoży.
– Weź się w garść.
– Ogarnij się.
– Oddam cię do szpitala.
– Przez ciebie chyba oszaleję.

I zapewne wiele innych. Wszystkie tego typu sformułowania jeszcze bardziej wbijają dziecko w poczucie winy, które i tak nie radzi sobie z własnymi emocjami.
To co możesz i warto powiedzieć, to:

– Nie umiem zrozumieć, czemu sprawiasz sobie ból, ale wiedz, że jestem i będę przy tobie.
– Martwię się o ciebie, bo jesteś dla mnie najważniejszy.
– Powiedz, jak mogę ci pomóc?
– Wiem, że jest ci bardzo ciężko, jednak to co robisz nie rozwiąże sytuacji.
– Czuję twoje cierpienie i chcę ci pomóc.

Krok 3. Potrzebna fachowa pomoc

Poszukaj wsparcie i pomocy. Wiedz, że autoagresja jest czubkiem góry lodowej. Twoje dziecko potrzebuje wsparcia. Potrzebujesz jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą dziecięcym, który oceni skalę problemu. To on po rozmowie z tobą i dzieckiem zdecyduje czy wystarczy sama psychoterapia, czy potrzebne będzie wsparcie farmakologiczne. I proszę, przestań się bać. To nie psychotropy, które mają niechlubną reputację, częściej podawane są antydepresanty, które dziecko zażywa pod jego kontrolą. Im szybciej trafisz do psychiatry, tym krótsza droga leczenia. Przyjmuje się, że czas leczenia jest tak długi, jak czas choroby duszy dziecka. Więc jak widzisz im szybciej podejmiesz decyzję o fachowe wsparcie, tym szybciej twoje dziecko zazna równowagi. Wiedz, że leki wchłaniają się przez 4 tygodnie, nim przyniosą efekt. Wiedz też, że samookaleczenia mogą się nadal pojawiać mimo leków, ponieważ twoje dziecko nauczyło się w ten sposób reagować na sytuację trudną. Kiedy zdecydujesz się na wizytę u psychiatry, to użyj sformułowania: „To poważna sprawa i potrzebujemy poradzić się specjalisty, byś mógł sobie z tym poradzić, a ja, bym mógł ci lepiej pomóc. Jesteśmy w tym razem”.

Krok 4. Zmiana nawyku

Potrzebujesz teraz dziecko nauczyć zmiany nawyku. Poszukajcie tak zwanych negatywnych środków zastępczych, czyli np. smarowanie ran maścią rozgrzewającą, zawiązywanie gumki recepturki na palcach, gładzenie rąk pędzelkiem kosmetycznym, moczenie rąk w gorącej lub lodowatej wodzie, rysowanie mazakiem kresek podobnych do cięć na kartce lub w miejscach, gdzie chciałby sobie sprawić ból. Nie rozwiązuje to problemu, ale może być chwilowo skuteczne. Poza tym ważna jest twoja obecność, rozmowy, dopytywanie się o problem i sposoby jego rozwiązania. Zapewnienie, że będziesz przy nim. Dawanie wsparcia.

Krok 5. Ograniczone zaufanie

Niestety, zmiana nawyku samookaleczania się to długi proces i potrzebujesz wyrobić w sobie konsekwentne działanie. Tym bardziej, jeśli autoagresja twojego dziecka jest wynikiem psychomanipulacji lub szantażu emocjonalnego. Postaw granice i bądź konsekwentny. Jeżeli dziecko zrozumie, że jego działania są nieskuteczne jest większe prawdopodobieństwo, że zaprzestanie okaleczania się. Poza tym potrzebujesz wzmóc swoją czujność na zachowanie i emocje własnego dziecka, byś przypadkiem nie przegapił kolejnego razu. Możecie też znaleźć wasz tajemny szyfr na moment, gdy dziecko zacznie odczuwać przytłoczenie, może być to: „Mamo czerwony alert”! Zwiększacie wtedy prawdopodobieństwo, że nie zatraci się w emocji i nie sprawi sobie bólu.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu podsumowującego temat i zachęcam do subskrypcji mojego kanału na Youtube

Przeczytałeś już:

Podobne wpisy

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *