Stół z pozwem rozwodowym i obrączką

To, co mnie zawsze zastanawia, to fakt, że przed podpisaniem umowy kredytowej czytamy wszystko co jest napisane drobnym druczkiem. Natomiast wchodząc w związek, nie tylko małżeński często nie zgłębiamy tajemnicy funkcjonowania zawiązku.

Swoim córkom zawsze powtarzam, by przyjrzały się relacjom jakie panują pomiędzy rodzicami ich chłopaka, bo taki poziom komunikacji, emocjonalność i schemat zachowania przeniesie do wspólnej relacji. To samo można polecić swoim synom.

Każdy związek ewoluuje. Ma na to wpływ wiele czynników. Zaczynając od dochodzenia do majątku, poprzez narodziny dzieci, zmianę pracy, dojrzewanie, zmiany fizyczne, zmiany potrzeb czy zmiany miejsca zamieszkania. Jest tyle przyczyn ilu ludzi. Dlatego jeśli przyjmujesz, że będzie tak samo przez całe wasze życie, to jesteś w poważnych tarapatach, bo każdy przechodzi kryzys w związku.

Pierwszą podstawową zasadą, którą powinniście przyjąć, to otwartość na zmiany i jej akceptacja. Sądzę, że oprócz przysłowiowej śmierci i podatków, częściej przychodzi nam się mierzyć właśnie ze zmianą. I uwierz mi, to dobry znak. Brak zmiany, jest sygnałem że nadchodzi poważny kryzys w związku – obojętność. Konflikty na tle potrzeby zmiany funkcjonowania waszej relacji jest sygnałem: „Zależy mi na nas, dlatego musimy coś z tym zrobić”. Gdyby któremuś z was nie zależało, wówczas cisza zabiłaby waszą relację. Związek jest procesem i zmiany są naturalną jego częścią. Dlatego nie wpadaj w panikę, że on czy ona chce zmiany i zapewne już cię nie kocha, i myśli o odejściu. Nie, nic takiego. Tak długo jak zaprasza cię do wspólnej pracy, tak długo będziecie istnieć. Partnerzy najczęściej odchodzą, gdy nie reagujemy na potrzebę zmiany i brakuje im już motywacji do dalszej walki o związek, lub… i tu jest problem, gdy nie potrafią rozmawiać. Zrozumieli, że nie potrafią już pełnić roli poddanego i wolą uciec, zostać samym, niż nadal tkwić w relacji.

Od momentu wejścia w związek rozpoczynamy marsz przez meandry kryzysu. Czasem bardziej, a czasem mniej dostrzegalne. Psychologowie i terapeuci par z racji doświadczenia różnie dzielą fazy kryzysu w związku. Przedstawię wam zasadę „3 x 7”. To trzy kryzysy średnio co siedem lat.

Dwoje ludzi w dwóch bańkach

Kryzys odrębności

Średnio po fazie zauroczenia, fascynacji seksem, budowania przyjaźni, ciągłego spędzania czasu razem, zaczynamy czuć potrzebę nabrania głębokiego oddechu. Spojrzenia na siebie przez pryzmat JA, nie tylko MY. Zatracamy odrębność nawet w naszej komunikacji. Często mówimy: „Przyjedziemy do was, kupimy, wyjedziemy, zjemy, czy idziemy spać”. I nawet nie dostrzegamy, że w tym MY brakuje czasem mnie. Są pary, które zakładają, że skoro ja czegoś chcę, to jest to jednoznaczne z MY. Stąd ten pierwszy kryzys, by na nowo dostrzec siebie w relacji. I nie ma w tym niczego złego. Dodatkowo taki kryzys pogłębia niska samoocena. Dla uzupełnienia dzisiejszego tematu warto poczytać mój wpis blogowy „Poczucie własnej wartości, a związek”, lub dla bardziej zabieganych podcast o tym samym tytule, do których cię odsyłam. Dobrze jest mieć wspólną przestrzeń na robienie coś razem, ale także dobrze jest mieć swoją, odrębną przestrzeń na robienie coś dla siebie. To może być moje hobby, mój sposób na odpoczynek, moja ochota na wieczorną kawę. Cokolwiek. Z szacunkiem dla siebie i z szacunkiem dla potrzeb partnera, który chce realizować je z naciskiem na jego JA.

człowiek patrzący na drugiego człowieka przez lornetkę

Kryzys potwierdzenia swojego wyboru

Że niby tak na „wieki, wieków, amen”? Jest na świecie ponad siedem miliardów ludzi, a my wybraliśmy właśnie tego jedynego, tą jedyną i mamy tak pozostać, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Mija kolejnych siedem lat, jesteśmy już najczęściej dotarci i mamy dzieci. Mamy takie momenty patrząc na naszego partnera/partnerkę, że zastanawiamy się, że już tak zostanie. Ma trochę więcej siwych włosów, zmarszczek na twarzy, irytuję się tym, że mnie czasem nie słucha, albo godzinami rozmawia z koleżanką przez telefon. Dostrzegam, że czasami zachowuje się jak mała dziewczynka lub chłopiec. Czy my dobrze wybraliśmy? Czy jesteśmy w stanie mimo burz, nie skrzywdzić siebie nawzajem? Czy nie zabraknie mi sił, by dawać wsparcie i czy ja je otrzymam od partnera? Jeżeli zadajesz sobie takie pytania, to wiedz, że właśnie jesteś w tej fazie kryzysu. Zwróć uwagę na swoje odpowiedzi, bo mogą być kluczowe. Warto je sobie zapisać i w odpowiedniej przestrzeni porozmawiać z partnerem o nich, może on/ona dorzuci swoje własne i będzie to wieczór odkrywania siebie?

Czy blog Ci się podoba, a treści są dla Ciebie wartościowe?  Możesz dobrowolnie wesprzeć moją działalność!

buycoffeeto300aw

człowiek stojący na kuli ziemskiej

Kryzys świadomości własnej przestrzeni

I mija kolejnych siedem lat. To moment, gdy nasze dzieci najczęściej wyfruwają z gniazda. Dom nagle staje się bardziej cichy i dużo większy, niż wcześniej. To także moment, gdy czas przestawić dźwignię z bycia rodzicem na pierwszym miejscu, na bycie partnerem dla swojego małżonka. Przyglądacie się sobie na nowo i zastanawiacie czy macie jeszcze o czym rozmawiać, spędzać wspólnie czas na jakiejś pasji, która jest tylko wasza. Stajecie przed lustrem i widzicie, że czas odcisnął piętno na waszym ciele. Jakie myśli krążą w twojej głowie? Czy coś straciłaś/straciłeś, czy wręcz przeciwnie jesteś w tym miejscu, w którym zawsze chcieliście być. Dom, praca, znajomi jest przestrzenią, która cię rozwija i czujesz się w niej dobrze, czy odczuwasz cierpienie egzystencjalne? A najważniejsze, co chcesz z tym zrobić?

Nie jesteśmy w stanie uciec i kryzys w związku jest po prostu nam pisany. To co możemy zrobić, to się z nim zmierzyć i mieć świadomość, że jest naturalnym procesem każdej pary. To przed czym was chcę ostrzec, to zrobienie sobie przerwy od siebie. Krótkiej z założenia, separacji, by sobie przemyśleć cały związek i odpocząć od siebie. Może tak być, że faktycznie wrócicie do siebie stęsknieni i gotowi do wspólnego działania. Ale też może okazać się, że bez siebie dobrze sobie radzicie i święty spokój jest cenniejszy niż wspólne bycie razem.

przerwana na pół fotografia ślubna

Kryzys w związku – jak sobie z nim poradzić?

Polecam być uważnym i otwartym. Mówić na głos o swoich potrzebach, nie w formie pretensji: „Powinieneś…, musisz…”. Mów jak do najlepszego przyjaciela, przyjaciółki w dogodnej do tego przestrzeni. Możesz przygotować sobie prośby i poprosić o to partnera, by także to zrobił, a potem przygotujcie wspólnie dobre jedzenie i przedyskutujcie wasze propozycje. To co jest także oczyszczające, chociaż nie ukrywam, że trochę boli, to prośba o zapisanie trzech cech, które w tobie nie lubi partner. I to nie jest teren do dyskusji i tłumaczeń. Możesz to przyjąć, a jak masz ochotę, przepracować w sobie albo zostawić taki jakim jest. Przygotujcie waszą listę pytań. A teraz kilka przykładowych propozycji ode mnie:

  1. Za co najbardziej cenisz swojego partnera?
  2. Jakie emocje w tobie budzi?
  3. Czy realizujesz tylko wspólne cele, czy jest przestrzeń na realizację własnych?
  4. Czy tu, gdzie jesteś, z tym z kim jesteś, jest twoim miejscem?
  5. Czego dostajesz za mało, a czego za dużo od partnera?

Oraz wiele innych pytań, jeżeli tylko takie wam się w głowie zrodzą. Pamiętaj na zakończenie, że wasza rozmowa potrzebuje odpowiedniego czasu, emocji, oprawy i słów życzliwości. Jeżeli zależy ci na konstruktywnej rozmowie, nie decyduj się na nią, gdy jesteś zmęczona, rozdrażniona i nie czujesz życzliwości wobec swojego partnera. Dokładnie to samo dotyczy panów. Kryzys w związku to część składowa naszego życia i nie ma co go demonizować. On po prostu jest, jak pory roku. To, co możemy zrobić, to się na niego przygotować, podobnie jak do zmieniających się warunków pogodowych.

(…) w każdym kryzysie ukryta jest szansa (…)
Eckhart Tolle

człowiek przy półce z książkami

Warto przeczytać

Moi Drodzy. Jeżeli zaciekawiło was, to co mówię, to ogromnie polecam do uzupełnienia swojej wiedzy literaturę, z której sama korzystam. Bardzo przydatna do dzisiejszego wpisu jest książka „Partnerstwo bliskości. Jak teoria więzi pomoże ci stworzyć szczęśliwy związek”, autorstwa Amir Levine, Rachel Heller. Książka ta wyjaśnia jakie więzi budujemy z partnerem. Czytając ją rozpoznasz swój typ budowania więzi i rozumiesz, jakie błędy popełniasz w relacji i co możesz z nimi zrobić, by lepiej odnaleźć się w relacji. Zachęcam do jej kupna przez mój link afiliacyjny. Dzięki temu zachęcacie mnie do stałego poszerzania mojej biblioteki o ciekawe księgozbiory, z którymi chętnie się z wami dzielę.

Zainteresowany książką? Sprawdź, gdzie kupisz ją w korzystnej cenie. Kupując przez linki poniżej wspierasz rozwój bloga. Dziękuję!

Zachęcam do subskrypcji mojego kanału na Youtube:

Zapraszam również do obejrzenia krótkiego filmu podsumowującego temat:

A dla zabieganych wpis blogowy czytany przez autorkę 🎙️:

Przeczytałeś już:

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *